Czemu najlepsi gracze są najlepsi?

Pewnego dnia przeprowadzono badania na ten temat w wielu dziedzinach sportu, w tym i w koszykówce. Zastanawiano się dlaczego jedni ludzie są lepsi od innych mimo że wszyscy mieli proporcjonalnie tą samą dietę, te same ubrania, tych samych trenerów i tak dalej. Na pierwszy rzut oka każdy miał dostęp do tych samych rzeczy jednak różnili oni się wynikami. Po bardzo dokładnych badaniach naukowcy doszli do wniosku, ze Ci z czołówek rankingów mają jedną rzecz wspólna: rytuał.

Rytuałem w takim przypadku było na przykład dotknięcie swojego nosa zaraz przed wykonaniem rzutu. Mogło to być także wyciągniecie języka (kiedyś znany z tego był Michael Jordan), podrapanie się za uchem, podciągniecie spodenek i wiele, wiele innych małych, niezauważalnych rzeczy. Jeśli gracz zrobił tak kilkanaście czy kilkadziesiąt razy podczas meczu to już widać było różnice w porównaniu do innego drętwo stojącego zawodnika.

Dlaczego to przykładowe dotknięcie nosa miało aż taki wpływ na to czy zawodnik rzucający za 1 punkt (kiedy skupiona jest na nim uwaga całej sali) będzie miał większą szansę trafić czy nie? Rozwiązaniem będzie tutaj to co w psychologii nazywane jest „zakładaniem kotwicy”, czyli tworzeniem nowego połączenia neuronowego w głowie i ciele zawodnika. Jeśli gracz wyrobił sobie przykładowo przypomnienie sobie rozluźnienia się za każdym razem kiedy dotykał swojego nosa lewą ręką to za każdym razem kiedy wykonał taki sam gest uspokajał się. Jeśli zrobił to zaraz przed rzutem, kiedy skupiona była na nim uwaga wszystkich wkoło, to się rozluźniał (wyobrażał sobie że jest sam na sali treningowej i jest w pełni skupiony) i miał większą szansę trafić do kosza.

Może to brzmieć dziwnie, ale to działa i wie o tym cześć graczy. Co ciekawsze nawet starają się swoim przeciwnikom uniemożliwić takiego dotknięcia nosa na rożne sposoby (dekoncentrując ich, samemu dotykając i wybijając z rytmu itd).

Zakładanie kotwic jest dość proste: wystarczy na przykład dotknąć swojego małego palca w lewej ręce i pomyśleć, wyobrazić sobie siebie rozluźnionego czy pełnego szczęścia (dajmy na to że nagle widzimy przed sobą siebie samego jak widzimy stan swojego konta na początku miesiąca czy po tym jak niesamowicie gorąca dziewczyna właśnie nas pocałowała J ). Potem wystarczy powtarzać to do skutku, aż połączenie neuronowe się wyrobi. Zdejmowanie kotwic jest podobne tylko w druga stronę: wyobrażamy sobie coś innego tak żeby tamto się zamazało. W ten sposób można tez leczyć się z nałogów czy dodawać sobie pewności siebie przed jakimś trudnym momentem.

Ciekawostka: wiele osób z marketingu, z „tele zakupów” czy „wróżek” rozkładających tarota i tak dalej zna te techniki i je regularnie stosuje na swoich „ofiarach”, na przykład poprzez dotknięcie cię w ramię sprawdza w co wierzysz, co lubisz itd.

R

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.